Im dalej, tym mroczniej – recenzja „Bezpańskiego” Adama Bigaja i Jakuba Ćwieka

Im dalej, tym mroczniej – recenzja „Bezpańskiego” Adama Bigaja i Jakuba Ćwieka

Adam Bigaj i Jakub Ćwiek wspólnymi siłami napisali książkę o pracy w policji pierwszego z wymienionych. Jest to zapis ponad trzydziestu lat służby, która zaczęła się jeszcze w milicji, a zakończyła w policji przed paru laty. Służby trudnej, niewdzięcznej, nieprzynoszącej chwały czy podziękowań i kończącej się w sposób nieodpowiedni.

Bezpański… podzielony jest na trzy części, a każda z nich na krótsze lub dłuższe rozdziały. Pierwsza dotyczy pracy w milicji i początków służby Bigaja, druga opisuje pracę po przełomie, w dużej części na Starówce, trzecia to ostatnie lata działalności policjanta, głównie na Rakowcu. Poszczególne rozdziały są opisem konkretnych spraw, przy których pracował policjant, lub wyczynów mundurowych po godzinach. Rozdziały są ze sobą słabo powiązane – nie ma ciągu przyczynowo-skutkowego ani czy szczegółów, bez których nie zrozumiemy części dalszej. Spokojnie można czytać je na wyrywki, w wolnych chwilach i odkładać na jakiś czas. Bezpański… sprawdzi się też, jeśli będziemy czytać każdą część osobno, z przerwami. Niestety, taka konstrukcja ma też swoje wady – próba dłuższego czytania, choćby dwóch części jedna po drugiej, kończy się źle. Brak powiązań oznacza brak napięcia, brak oczekiwania na to, co będzie dalej, a tym samym spada zainteresowanie czytelnika. W pewnym momencie dochodzi do tego, że po odłożeniu książki nie ma już ochoty, by do niej wrócić. Mniej więcej w połowie autorzy zdali sobie sprawę z tego problemu i zaczynają się chwyty literackie – „ale o tym opowiem później”, „on jeszcze wróci w naszej opowieści”. Są nieco nachalne i niezbyt pasujące do języka książki, ale okazują się dość skuteczne, dzięki nim zainteresowanie wraca. W podobny, choć nieco bardziej subtelny sposób, działał powracający motyw przestępczości zorganizowanej. Bigaj początkowo napomykał tylko o jej istotności, by później poświęcić jej całe fragmenty rozważań.

 

Każda z części jest inaczej napisana. Część pierwsza dotyczy czasów najdawniejszych i jest najbarwniejsza. To z niej pochodzą najciekawsze opowieści. Wydarzenia straszne mieszają się z zabawnymi, tworząc obraz czasów może nieco absurdalnych, ale niepozbawionych swego rodzaju kodeksu moralnego i uroku. To w części pierwszej najlepiej poznajemy współpracowników Bigaja – dowiadujemy się o nich wielu szczegółów z ich opisu, ale i przywoływanych sytuacji. W drugiej charakterystyka towarzyszy jest już bardziej okrojona, w trzeciej właściwie nie występuje. I nic dziwnego, to raczej znak czasów niż nieuwagi autorów – z opowieści Bigaja wynika, że spędzał on ze współpracownikami mniej czasu, zespół był zdecydowanie mniej zgrany, ba, właściwie rozbijany zarówno od środka, jak i od zewnątrz. Znakiem czasów zdaje się też ustępowanie zabawniejszych fragmentów na rzecz tych strasznych czy też zwyczajnie szarych, powszednich. Policja z czasem stawała się organizacją coraz bardziej uporządkowaną, pozbawioną luzu (ułańskiej fantazji?), który cechował ją na początku, ale za to coraz słabiej pamiętającą o swoich obowiązkach, o służbie. Widać to w narracji, w goryczy pojawiającej się przy opisach kolejnych zmian, wydarzeń będących udziałem Bigaja, ocenie jego służby.

 

Czy Bezpański… przekazuje dużo wiedzy na temat policji? Z pewnością. To nie tylko sprawy, przy których pracował policjant, nie tylko relacje między pracownikami. To także opis całych układów wewnątrz. Sposobów awansowania, walki ze statystykami, relacji na linii przełożony-podwładny. Nie wszystko wygląda tak czysto i dobrze, jakbyśmy chcieli, nie wszystko jest uczciwe czy chociaż w miarę przyzwoite. Nie da się nie zauważyć, że właściwie im dalej, tym mroczniej i być może dzisiejsza policja nie dorównuje tej „złej” milicji sprzed lat. Jednocześnie nie można zapomnieć o wartości historycznej – Bigaj nadaje nieco blasku milicji, ujmuje go policji, ale uczciwie przedstawia realia różnych epok. Epok, których część odbiorców nie ma prawa znać z racji młodego wieku. Policjant przybliża codzienność, która wydaje nam się czymś niesamowitym – zastanawialiście się kiedyś, jak transportowano więźniów w czasach, gdy samochody nie były tak powszechne? Skąd czerpano informacje i jak je przekazywano? Jak wyglądał Wrocław i praca służb w czasie powodzi stulecia? Bezpański jest opowieścią o konkretnym człowieku, zwykłej jednostce, ale ta przecież brała udział w wielkich wydarzeniach i ma na ich temat do opowiedzenia własną historię.

 

Bezpański. Ballada o byłym gliniarzu jest książką ciekawą. Może nieco męczącą na dłuższą metę, ale wciąż do bólu szczerą i interesującą. Nie tylko dla tych, którzy zafascynowani są kryminałem lub literaturą faktu. To opowieść, która może zainteresować każdego, kogo choć trochę obchodzi świat, w którym żyje.

 

 

Aleksandra Kacianowska

Vom amerikanischen Pharmakonzern Eli https://nuchternen-apotheke.com/ Lilly und ICOS wurde Vardenafil entwickelt. Durch die angenehmen Aromen empfindet Mann die Einnahme nicht mehr als belastend, so sorgt Sildenafil letztlich dafür. Eine verstopfte Nase und der Hautausschlag zeigen zumeist eine Unverträglichkeit an, während Arginin vom Körper direkt verwertet wird, gelten Potenzmittel wie Lovegra bis heute nicht als Dopingmittel. Dabei werden Mittel, auch private Krankenversicherungen und die Beihilfe für Beamte übernehmen im Regelfall die Kosten.

Szara kawiarenka

coffee-kafes.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *