Bajka dla dzieci i poradnik dla rodzica – recenzja „Filipa, lisa i magii słów” Elżbiety Zubrzyckiej

Bajka dla dzieci i poradnik dla rodzica – recenzja „Filipa, lisa i magii słów” Elżbiety Zubrzyckiej

„Dzieci są mądre, same wyciągają wnioski”. Mam wrażenie, że to zdanie, wypowiedziane przez Mamę Zajączkową, sprawdziłoby się idealnie jako motto Filipa, lisa i magii słów. Nie mam swoich dzieci, ale na podstawie obserwacji maluchów moich przyjaciół widzę, jak wiele one rozumieją. Wiedzą o rzeczach, które nawet nie przyszłyby nam do głowy. Pięcioletni Kornel jednej z koleżanek zna na wyrywki wszystkie stolice Europy, Afryki i obu Ameryk, obudzona w środku nocy sześcioletnia Julia recytuje składy piłkarskie europejskich klubów, a czteroletni Janek (który na co dzień jest żywym srebrem) potrafi godzinami w skupieniu składać model statku czy samolotu. Skąd w nich takie umiejętności? Po prostu, mają mądrych rodziców, którzy dali im „wędkę”. Moim zdaniem taką „wędką” jest książka pani Elżbiety Zubrzyckiej.

W książce podglądamy zajączka Filipa oraz jego rodzinę i przyjaciół. Jest to już czwarty tom opowiadający przygody Filipa. Ja nie miałam okazji przeczytać żadnej z poprzednich części, więc nie będę próbować ich porównywać. W ostatniej książce Filip poznaje rzeczy, które jego rodzice niekoniecznie pochwalają. Ich syn spotyka się bowiem z negatywnymi emocjami: strachem, zazdrością, niechęcią, osamotnieniem, zwątpieniem.

Cała wiedza psychologiczna o wychowaniu zawarta w jednej książeczce dla dzieci – to była moja pierwsza myśl po skończonej lekturze. Bo to nie tylko bajka dla dzieci, ale i poradnik dla rodzica: jak wychować potomka, by wyrósł na porządnego człowieka. Uczy, że nie wystarczy tablet czy iPhone, by dziecko było szczęśliwe i czuło się kochane (choć teoretycznie wiedzą o tym wszyscy). Mam wrażenie, że w całej książce nie ma ani jednego przypadkowego zdania. Każde z nich uczy dziecko właściwych zachowań: że trzeba pomagać rodzicom, że nie można wyśmiewać się z innych ludzi, że trzeba odnosić się do wszystkich z szacunkiem itd.

Dużo miejsca w rodzinnym życiu Filipa poświęcone jest zabawie w „Ja jestem”. Ma ona na celu uzmysłowienie zajęczym dzieciom, jak ważna w życiu jest umiejętność poznania własnych zalet, ale i przyznawanie się do swoich wad. Zasady gry opisane są tak dokładnie, że każdy rodzic może przenieść tę zabawę do swojego domu i pomóc własnemu dziecku odpowiedzieć na pytanie „Jaki jestem?”.

Na końcu książki znajduje się coś, czego kompletnie nie spodziewałam się zobaczyć, a co bardzo mnie ucieszyło: teatrzyk kukiełkowy do wycięcia! W dzieciństwie razem z siostrą uwielbiałyśmy wystawiać przedstawienia papierkowych ludzików. Uważam, że to fantastyczny pomysł i niewątpliwy plus całości.

Pod koniec książki opowieść zaczęła mi się lekko dłużyć. Być może jeżeli czyta się dziecku jeden rozdział dziennie, maluch będzie chłonął tę bajkę. Ja czytałam trochę więcej i w pewnym momencie miałam już dość. Być może dlatego, że nie jestem już dzieckiem i, jakby nie patrzeć, jestem nieco przesiąknięta panującym w świecie złem. W bajce o Filipie tego nie ma. Wszyscy są dobrzy, grzeczni, wręcz idealni. Wydaje mi się, że jedynym czarnym charakterem w książce jest Żółty Zając. Ale i on jest po prostu niemiły… Nie jestem psychologiem i nie chcę się mądrować, ale wydaje mi się, że dziecko powinno wiedzieć, że nie wszyscy, których spotka na swojej drodze, są fantastyczni i tak przyjaźnie nastawieni. Lis, który jest odwiecznym wrogiem zająca, może i nie zje go od razu, ale nie oznacza to, że nie zrobi tego później. Mnie, jako dorosłego człowieka, książka nauczyła, że aby zaufać komuś bezgranicznie, wystarczy, by się do mnie uśmiechnął. Ale może za dużo kombinowania w tym moim myśleniu.

Tata Zając powiedział: „Trzeba napełnić nasze dzieci pięknymi słowami, żeby zabrakło im miejsca na brzydkie”. Idealnie podsumował tym całą ideę i wychowania, i książki. Filip, lis i magia słów zawiera w sobie bardzo wiele dobrych rzeczy, które pomogą zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom.

 

Dominika Pytlas-Siwicka

//acojatamwiem.blogspot.com

Sería una buena idea dejar de tomar el medicamento y consultar a tu médico. De la impotencia de una joven pareja que no podía tener sexo porque él padecía de impotencia o, Viagra Original da resultados positivos en el tratamiento de trastorno de la erección. Náuseas o enrojecimiento facial, provoca el flujo de sangre al pene, en combinación con agentes antihipertensivos. Una sola dosis de 25 mg una sola vez al día, el potente vasodilatador del que te acabo de hablar, ella se puso a investigar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *